Finałowy maraton w Kielcach. Dystans krótszy niż zwykle, ściganie w formie czasówki. Pomimo mało treningowego tygodnia jechało mi się bardzo dobrze. Kryzys dopadł mnie tylko po zejściu z roweru, gdy trzeba było go wnieść na górkę.
Jeden z trudniejszych maratonów ŚLR. Górzyste Bieliny. Start uważam za udany. W porównaniu do poprzednich dwóch wreszcie czuć polepszenie. Trasa inna niż w zeszłym roku. Miejsce startu również. W trakcie maratonu dwie wywrotki. Jedna przez kierownicę po odbiciu od pnia, a druga na bok.
Kolejny start w ŚLR i niestety znów tragicznie. Pomimo, że nie jestem w sektorze udaje się wystartować z dość bliskiej pozycji. Początkowo jedzie się dobrze. Wymijam sporo ludzi. Pierwsze problemy zaczynają się po wjeździe w aborcje, gdzie łapie mnie kolka. Po wjeździe w las, przestaje i zaczyna mi się dość dobrze jechać, początkowo nadrabiam pozycje, jednak temperatura daje się we znaki. Picie ubywa bardzo szybko, a na 20km kończy się całkowicie. Od tego momentu szło już tylko coraz gorzej, a jazda polegała na byle do bufetu.
Kolejny maraton z serii ŚLR, tym razem w Zagnańsku. Dla mnie niestety kompletnie nieudany. Już rano przed wyjazdem z domu czuję się ogólnie źle. Po przyjeździe okazuje się, że nie ma mnie w sektorze, (a całkiem inną informację uzyskałem na stronie www), przez co startuję z dużo dalszych pozycji, start dość długo asfaltem, jednak pierwszy wjazd w teren zaczyna się mocnym przewężeniem i utworzeniem korka. Stoimy i czekamy, a ludzie powoli ruszają schodząc z rowerów przed każdą kałuża i blokując wszystkich za sobą. W trakcie maratonu mam również problem z tylnym hamulcem, sprężyna zeskakuje z blokady na większym dołku i mi blokuje koło, za pierwszym razem jechałem ok. 500m na z zaciśniętym hamulcem. Poprawiam, jednak po jakimś czasie problem się powtarza, wtedy dokręcam baryłkę przy klamce aby poluzować linkę.
Był to mój pierwszy start na dystansie MASTER i ogólnie jestem z niego bardzo zadowolony. Trasa, bardzo ciekawa jak na te tereny, sporo błota i pokrzyw. Początkowo przez ok. 15 km odczuwałem dość mocny ból brzucha, jednak powoli ustępował i potem jechało się bardzo dobrze. Powód ból jest mi nie znany, odżywiałem się tak jak przed każdym startem. Kolejną przeciwnością było zablokowanie się amortyzatora na ok.50km. Najprawdopodobniej dostał za dużo błota.
Kolejny maraton z serii ŚLR. Ogólnie mogę uznać za udany. Czas w porównaniu do zeszłego roku udało się polepszyć o 10 min, a także niektóre podjazdy poszły lepiej. Na trasie zgubiłem jeden bidon, całe szczęście miałem drugi. Pogoda dopisała, trasa przejezdna z kilkoma błotnymi odcinkami, ale roweru nie było z czego myć :D
Zawodnik amatorskiego teamu: AFOR ADVENTURE PARK MTB TEAM.
W maratonach startuję 3 sezon. Można mnie spotkać na ŚLR.
Obecnie trwają przygotowania do sezonu 2012.